O MNIE

Kocham celebrować życie. Bycie tu i teraz jest moją receptą na szczęście. Uwielbiam podróżować, poznawać nowych ludzi, ich zwyczaje i rozmaite kultury z różnych zakątków świata. Nałogowo, od dzieciństwa, czytam książki i oglądam seriale. Nie posiadam telewizora. Nie oglądam reklam. Nie czytam portali informacyjnych.

 

Uważam, że udział w projekcie był wspaniałym doświadczeniem, dzięki, któremu mogłam poznać hiszpańską kulturę, zawrzeć nowe znajomości, a przede wszystkim odkryć siebie.

OPINIA O PROJEKCIE

Byłam wielką szczęściarą, że mogłam spędzić miesiąc praktyk zawodowych w malowniczej Andaluzji i odkryć jej perłę, jaką jest Sewilla. Zwiedziłam także przepiękne miasta, takie jak Kordoba czy Giblartar. Poznałam kulturę Hiszpanii od podszewki, nawet jeżeli ktoś był już tutaj na wakacjach to i tak warto wziąć udział w projekcie Erasmus+, gdyż jest to całkowicie inne przeżycie.

Odkryłam, że światła na przejściach dla pieszych w większości są dla dekoracji, jednak na jest to większym problemem, bo pierwszeństwa ustępują nawet autobusy. Jako wielka fanka herbat i zupek chińskich, przeżyłam traumę, dowiedziawszy się, że nie używają czajników do zagotowania wody. Czy to w pracy, czy w domu, czy tych tradycyjnych bądź też elektronicznych, większość ludzi nie posiada tego cudownego wynalazku Charlesa Carpenter. Natomiast szczególnie popularnym dodatkiem do okien są… kraty. Pierwsze, drugie, piąte piętro, to bez znaczenia — kraty są i tyle, w końcu nigdy nie wiadomo kiedy jakiś dziki gołąb bądź kaczka zechce, przejąć władze nad domostwem. Z takimi dzikimi bestiami ostrożności nigdy za wiele. Hiszpanie są bardzo pomocni i otwarci, zatem nie trzeba się martwić o barierę językową, czasem nawet aż do bólu. Obcy Cię całują! Takie straszne rzeczy się tutaj dzieją. W Polsce na przywitanie podajesz rękę, a czasem wystarczy, zwykłe kiwnięcie głową. Natomiast w Hiszpanii na przywitanie, ludzie się całują… ale spokojnie panowie, nie pakujcie się od razu, gdyż dają sobie (tylko bądź aż, zależy, z jakiej perspektywy patrząc) buziaki w oba policzki.

Skosztowałam przeróżnych lokalnych potraw i słynnych tapas. Hiszpania oszalała na punkcie szynki, a konkretnie na punkcie jamón serrano, czyli szynki dojrzewającej. Oszaleli i to dosłownie, w sklepach, a nawet w barach ściany obwieszone są świńskimi nogami. Co więcej, istnieją nawet muzea poświęcone tej szynce.

 

Najlepszym doświadczeniem było dla mnie prawdopodobnie to, co uświadomiłam sobie już pod koniec praktyk, że udało mi się poprawić mój język hiszpański, ale także angielski i zrozumieć odmienną od polskiej, kulturę hiszpańską: sposób, w jaki ludzie myślą, komunikują się i żyją. Uważam, że ma to wielki wpływ na to, w jaki sposób teraz postrzegam świat. Zdobyłam znaczące korzyści w zakresie umiejętności językowych oraz rozwoju zawodowego i osobistego, o których będę pamiętać i wykorzystam w przyszłości. Wszystkich bardzo serdecznie zachęcam to wzięcia udziału w projekcie Erasmus+, przeżycia są niezapomniane i bezcenne. Gwarantuję.

 

SPRAWOZDANIA Z PRACY

Pracuję w akademii tańca “Clamor” jako grafik komputerowy, która znajduję się na ulicy Santa Maria de los Reyes, niedaleko centrum miasta. Droga do pracy zajmuje mi trochę ponad 30 minut. Niestety nie mam bezpośredniego połączenia, jednak transport publiczny jest doskonały, w ciągu dnia autobusy odjeżdżają średnio co 8 minut. Zajęcia taneczne odbywają się w godzinach wieczornych od 17:00 do 22:00, dzięki czemu w moich godzinach pracy, od 09:00 do 15:00, mam ciszę i spokój. Rano jest ze mną tylko szefowa, Patricia, która jest rodowitą Hiszpanką pochodzącą z Madrytu. Moje główne zadanie to tworzenie plakatów informacyjnych o odbywających się lekcjach tańca. Zazwyczaj rano omawiamy szczegóły dotyczące projektu. Potem mam wolną rękę i mogę puścić wodze fantazji. Niestety poziom języka angielskiego jest na bardzo niskim poziomie, aby nie pisać, że na zerowym, zatem większość rozmów odbywa się przez tłumacza internetowego albo za pomocą gestów. Wbrew powszechnemu przekonaniu nie jest to żaden problem, gdyż dzięki temu jest zabawniej, a czasem wynikają z tego komiczne sytuacje. Atmosfera w firmie jest bardzo przyjazna, no, chyba że ktoś powie, że nie lubi słynnej, hiszpańskiej szynki, wtedy można wyjść z tej sytuacji cało, tylko dlatego, że wzrok nie potrafi zabijać. Odkrywam na własnej skórze, jak wygląda praca grafika komputerowego, co pomoże mi w wyborze dalszej drogi zawodowej.

 

ZAKWATEROWANIE

Już przed samym przylotem do Hiszpanii zastanawiałyśmy, do jakiej rodziny trafimy. Czy w ogóle uda nam się porozumieć? Czy jedzenie będzie smaczne? Miałyśmy nadzieję, że nasza rodzina będzie znała chociaż podstawy języka angielskiego… i że będzie mieć psa. Na miejscu okazało się, że angielskiego nikt nie zna, a psa żadnego nie widziałyśmy.

Wzięłyśmy walizki i podążając za Panem Tatą z host rodzinki znalazłyśmy się pod blokiem. Była to dzielnica Triana, znajdująca się zaraz obok centrum miasta. Weszłyśmy do domu, z wielką radością powitała nas Pani Mama. Od razu dostałyśmy hasło do WiFi i wodę. Otworzyła nam drzwi, a naszym oczom ukazało się miejsce gdzie przez następny miesiąc mogłyśmy się czuć jak Harry Potter: pokój 2×2, kraty w oknach…  tylko sowy brak. W sumie dobrze, że jej nie było, bo brakowałoby miejsca. Ogólnie rzecz biorąc było przytulnie. Od razu przeprowadziłyśmy dwugodzinną rozmowę (oczywiście z pomocą translatora), z której nic nie wynikło #perfecto. Na szczęście z czasem było coraz łatwiej się porozumieć.

Starałyśmy się używać języka hiszpańskiego na tyle ile potrafimy – #sí, #no.

A teraz przejdźmy do najważniejszego wątku: posiłków. Były dobre, typowa andaluzyjska kuchnia. Bardzo zasmakowała nam tradycyjna hiszpańska tortilla. Zaskoczyła nas jedynie ich wielkość, chyba wzięto nas za zawodników sumo, ale nie narzekałyśmy. Tak samo nie narzekałyśmy jak zdarzyło się, że woda pod prysznicem miała 10*C. Ogólnie czas mijał, a my czułyśmy się coraz lepiej, coraz bardziej jak w domu.

Okazało się, że jednak mieszkanie u rodziny to świetna sprawa, między innymi dlatego, że mogłyśmy lepiej poznać kulturę Hiszpanii. Pani Mama pokazała nam wiele ciekawych miejsc, które odwiedziłyśmy, a także poleciła świetne kawiarnie i restauracje.

 

Na pewno będziemy mile wspominać spędzony tu czas, a na święta wysyłać życzenia!