O MNIE

Nazywam się Michał Bednarczyk. Mam 18 lat i mieszkam w Bytomiu. Moją pasją oraz hobby jest informatyka, sport oraz E-sport. Jeśli chodzi o informatykę to najbardziej interesuję się sieciami komputerowymi oraz lubię składać i naprawiać komputery. W wolnym czasie chodzę na siłownię oraz sporo jeżdżę na rowerze. Ponad dwa lata temu zacząłem ćwiczyć na siłowni. Oprócz sportu uwielbiam również E-sport. Do niedawna grałem półprofesjonalnie w grę Counter Strike Global Offensive. Byłem na kilku turniejach offline czyli tzw. „Lanach” czyli turniejach na których z członkami zespołu siedzieliśmy obok siebie i rywalizowaliśmy z innymi drużynami. Emocje które towarzyszyły mi na turniejach lanowych były niesamowite.

OPINIA O PROJEKCIE

Praktyki zagraniczne w pięknej Sewilli oceniam bardzo pozytywnie. Byłem ciekawy jak wygląda praca w Hiszpanii w branży IT. Dzięki projektowi Erasmus + nabrałem wiele cennego doświadczenia zawodowego oraz zacząłem szlifować język hiszpański. Większość Hiszpanów nie potrafi mówić po angielsku więc starałem się rozmawiać jak najwięcej po hiszpańsku. W serwisie komputerowym w którym pracowałem też mówiłem głownie po hiszpańsku. Na praktykach w Andaluzji mieliśmy kilka wycieczek. Zobaczyliśmy dosyć małe ale piękne miasteczko o nazwie Kordoba. W kolejny weekend wybraliśmy się do Gibraltaru. Od dłuższego czasu chciałem zobaczyć Gibraltar i żyjące w nim małpy na wolnym wybiegu – Magoty. W Gibraltarze weszliśmy na szczyt góry na której znajdował się rezerwat przyrody i udało nam się zobaczyć śliczne małpki.

 

Mieszkałem wraz z kolegą u rodziny hiszpańskiej. Przez pierwsze kilka dni było dosyć ciężko się dogadać, ale następne dni przebiegały bezproblemowo. Atmosfera która panowała w domu była świetna. Dzięki temu, że mieszkałem u rodziny hiszpańskiej mogłem spróbować hiszpańskich potraw, które bardzo mi smakowały. Praktyki w Hiszpanii będę wspominał bardzo miło i zachęcam każdego do wzięcia udziału w rekrutacji na zagraniczne praktyki. Naprawdę jest o co walczyć!

 

SPRAWOZDANIA Z PRACY

Pracuję w serwisie komputerowym o nazwie Arka De Noe czyli Arka Noego. Serwis ten znajduje się przy ruchliwej ulicy w dzielnicy Sewilli o nazwie Heliopolis. Przed moim miejscem praktyk znajduje się duże technikum informatyczne. Dojazd do pracy zajmuje mi w sumie około 30 minut. Dojście na przystanek autobusowy z domu zajmuje mi 15 minut i podróż autobusem kolejne 15 minut. Zawsze jak rano idę do pracy przechodzę przez piękny most o nazwie Puerta de Triana i podziwiam Sewillę gdy wschodzi słońce. Rano temperatura wynosi około 23 stopni więc jak dla mnie jest po prostu idealna, natomiast gdy wracam z pracy jest już nieco cieplej. Pracuję od godziny 9:00 do 15:00 czyli 6 godzin. W pracy pracuję łącznie z 4 osobami. Jednym z nich jest chłopak w moim wieku o imieniu Luis. Pochodzi on z Portugalii i również odbywa praktykę tylko nieco dłuższą niż ja. Luis jako jedyny członek zespołu oprócz mnie umie dobrze mówić po angielsku więc rozmawiam z nim w języku angielskim i świetnie się dogadujemy. W serwisie głównie składam komputery stacjonarne, rozkręcam i czyszczę laptopy, wymieniam komponenty zarówno w komputerach i laptopach. Instaluję również oprogramowania antywirusowe oraz przydatne aplikacje i programy. Zdarza się również, że naprawiam uszkodzone drukarki oraz telefony. W pokoju serwisowym pracuje ze mną również Luis, więc na szczęście nie jestem sam i mam kogoś do pomocy. Świetnie mi się z nim współpracuje. Raz ja mu w czymś pomagam a raz on mi.

Czasami ja i Luis jeździmy do klientów i pomagamy im w sprawach dotyczących problemów z komputerem np. wymiana zepsutego dysku na nowy, formatowanie, instalowanie systemu operacyjnego, zainstalowanie sterowników lub usunięcie szkodliwego oprogramowania z komputera.

 

W wolnych chwilach rozmawiam z nim sporo o piłce nożnej oraz o tematyce związanej z siłownią. W pracy panuje bardzo miła atmosfera, każdy jest miły oraz wyrozumiały. Dwie panie które pracują z nami w serwisie mają na imię Laura oraz Patricia. Są one bardzo sympatyczne oraz maja genialne poczucie humoru i często lubią pożartować. Co jest ciekawe pochodzą one również z Portugalii tylko już od dłuższego czasu mieszkają w Sewilli. Praca w serwisie nie nudzi mnie. Panuje tutaj świetna atmosfera, każdy jest uprzejmy oraz miły. Praca w serwisie komputerowym Arka De Noe przynosi mi sporo nowych doświadczeń, których na pewno nie zapomnę oraz które mogą mi się przydać w przyszłości.

 

 

ZAKWATEROWANIE

Po przyjeździe do Sewilli zostaliśmy zaprowadzeni do rodziny, która miała zajmować się nami przez cały okres praktyk zagranicznych. Wszystko działo się w dzielnicy Triana, nieopodal Plaza de Cuba, Nasz pierwszy kontakt z właścicielką domu był dosyć przerażający. Bariera językowa odezwała się już na samym początku. Wtedy pomogła nam osoba z firmy pośredniczącej. Po chwili dowiedzieliśmy się że nie będziemy mieszkać sami. Razem z nami mieszkało trzech chłopaków z Włoch, byliśmy jeszcze bardziej przerażeni tym faktem, lecz miłym zaskoczeniem był fakt że jeden z współlokatorów rozmawiał biegle w języku angielskim, fakt ten bardzo nas ucieszył oraz podniósł na duchu. Kolejnego dnia w ramach dobrego rozpoczęcia współpracy „mieszkaniowej” wręczyliśmy właścicielce prezenty które przywieźli prosto z ojczystego kraju. Pani domu była strasznie ucieszona z wręczonych upominków. Kolejne dni wyglądały coraz lepiej, a bariera językowa okazała się nie taka straszna jak mogło się wydawać pierwszego dnia. Dzięki mieszkaniu u hiszpańskiej rodziny zobaczyliśmy jak wygląda życie typowego Hiszpana, a także poznaliśmy wiele nowych smaków kulinarnych oraz odczuliśmy „klimat” jaki panuje w Andaluzji, warto wspomnieć również o wielu zwyczajach jakie panują w Hiszpanii. Każdy dzień w słonecznej Hiszpanii mijał coraz szybciej a w ostatnich dniach czuliśmy wielki smutek i przygnębienie z powodu opuszczenia tak miłej, życzliwej rodziny oraz słonecznej Sewilli.