O MNIE

Cześć, nazywam się Robert Dróżdż, jestem uczniem klasy 3A informatycznej w ZSTiO w Bytomiu. Głównie interesuję się informatyką oraz wszystkimi tematami z nią związaną. Czasem lubię zaczytać się w artykuły poświęcone tematyce e-sportowej, również się nim interesuję. Z charakteru jestem osobą bardzo ambitną która zawsze chce dążyć do celu, który sobie wyznaczyła. Wolne popołudnia lubię spędzać aktywnie, często wychodzę na siłownię

OPINIA O PROJEKCIE

Przebieg całych praktyk w Sewilli oceniam bardzo pozytywnie. Dzięki zagranicznym praktykom Erasmus+ nabrałem wiele doświadczenia zawodowego, którego mógłbym nie uzyskać w kraju ojczystym. Warto wspomnieć również o wycieczkach dzięki którym zwiedziłem wiele pięknych miejsc. Dobrym przykładem jest wycieczka na Gibraltar czy do Kordoby. Życie wraz z hiszpańską rodziną przebiegało bardzo fajnie, było miło, czasem śmiesznie, ale najważniejsze że bezproblemowo. Czasem bywały drobne problemy z komunikacją lecz problemy te rozwiązywał nasz „wycieczkowy kolega” tłumacz.:-) Właśnie poprzez rodzinę która mnie gościła zasmakowałem nowych, typowych dla Hiszpanii smaków, które na pewno zapadły mi w pamięci, oczywiście pozytywnie. Będę bardzo dobrze wspominał ten wyjazd i gorąco zachęcam każdego do wzięcia udziału w takim projekcie, bo szansa może być tylko jedna, a naprawdę warto.

 

SPRAWOZDANIA Z PRACY

Praktyki w Hiszpanii rozpocząłem w szkole która nosiła nazwę Colegio San Pedro Crisologo, jest to szkoła która ma 2 budynki. Pierwszym budynkiem jest budynek południowy. Drugi budynek – północnym to przedszkole. Szkoła w której pracuję, a także budynek północny znajdują się w zachodniej części Sewilli. Sam dojazd do pracy nie zajmuje wiele, a to za sprawą środka komunikacji jakiego używam. Do pracy dojeżdżam metrem. Uwielbiam ten środek komunikacji, ponieważ jest on o wiele mniej awaryjny od innych i co najważniejsze prawie zawsze jest na czas. Wysiadam na przystanku „San Juan Bajo”. Zawsze w drodze do pracy towarzyszą mi piękne widoki słonecznej Hiszpanii. Pracuję w godzinach od 9:00 do godziny 15:00. Czas w pracy mija mi strasznie szybko i czasem mam wrażenie, że dopiero wszedłem do szkoły a już muszę z niej wyjść :-). Dyrektorem szkoły jest życzliwy Pan Manolo, na terenie całej placówki pracuje również wiele innych równie miłych i uprzejmych pracowników jak on. Po kilku dniach pracy przedstawiono mi Panią Carmelę, która w szkole pełniła funkcje nauczyciela wychowania fizycznego, ku mojemu zaskoczeniu pani Carmela rozmawiała po angielsku, z czego byłem bardzo zadowolony. Zadania które miałem do zrobienia wykonywałem w specjalnym pokoju który był odizolowany od dzieci biegających po szkole, pokój ten był bardzo podobny do polskiego pokoju nauczycielskiego lecz wymiarowo był on mniejszy. Moje zadania w szkole na początku nie były zbyt wymagające, często opierały się one na podstawowych zadaniach z którymi przysłowiowy „Kowalski” miał problemy. Z czasem jednak dostawałem nieco cięższe zadania takie jak naprawa zepsutych komputerów, ich diagnostyka, wymiana części, instalacja systemów operacyjnych, naprawa urządzeń peryferyjnych, tablic multimedialnych czy rozwiązywanie problemów związanych z siecią komputerową. W pracy czas mijał mi bardzo przyjemnie, nie doświadczyłem żadnych problemów ani zmartwień. Dzięki zagranicznym praktykom Erasmus+ nabrałem wiele doświadczenia z którego na pewno skorzystam w przyszłej karierze zawodowej.

 

ZAKWATEROWANIE

Po przyjeździe do Sewilli zostaliśmy zaprowadzeni do rodziny, która miała zajmować się nami przez cały okres praktyk zagranicznych. Wszystko działo się w dzielnicy Triana, nieopodal Plaza de Cuba, Nasz pierwszy kontakt z właścicielką domu był dosyć przerażający. Bariera językowa odezwała się już na samym początku. Wtedy pomogła nam osoba z firmy pośredniczącej. Po chwili dowiedzieliśmy się że nie będziemy mieszkać sami. Razem z nami mieszkało trzech chłopaków z Włoch, byliśmy jeszcze bardziej przerażeni tym faktem, lecz miłym zaskoczeniem był fakt że jeden z współlokatorów rozmawiał biegle w języku angielskim, fakt ten bardzo nas ucieszył oraz podniósł na duchu. Kolejnego dnia w ramach dobrego rozpoczęcia współpracy „mieszkaniowej” wręczyliśmy właścicielce prezenty które przywieźli prosto z ojczystego kraju. Pani domu była strasznie ucieszona z wręczonych upominków. Kolejne dni wyglądały coraz lepiej, a bariera językowa okazała się nie taka straszna jak mogło się wydawać pierwszego dnia. Dzięki mieszkaniu u hiszpańskiej rodziny zobaczyliśmy jak wygląda życie typowego Hiszpana, a także poznaliśmy wiele nowych smaków kulinarnych oraz odczuliśmy „klimat” jaki panuje w Andaluzji, warto wspomnieć również o wielu zwyczajach jakie panują w Hiszpanii. Każdy dzień w słonecznej Hiszpanii mijał coraz szybciej a w ostatnich dniach czuliśmy wielki smutek i przygnębienie z powodu opuszczenia tak miłej, życzliwej rodziny oraz słonecznej Sewilli.