Hiszpańskich staży w Grenadzie ciąg dalszy…

o już praktycznie koniec drugiego tygodnia praktyk. W szkole czas znacznie wolniej leci. Einstein jednak dobrze mówił, że czas jest wielkością względną. Może on też był na zagranicznym stażu? Ciekawe czy pojechał z listy głównej czy rezerwowej:-)
No tak. Młodzi, ciekawi świata, pełni optymizmu i radości życia ludzie żyją sobie w pięknym miejscu, uroczej Grenadzie na południu Hiszpanii. Nikt z nich nie jest tu za karę. Każdy z nich z pełną świadomością zgłosił się do projektu, przebrnął przez dosyć szczegółową rekrutację i ostatecznie znalazł się na liście głównej, dającej zielone światło do wyjazdu. Czy warto było? Czy to wszystko prawda co mówili poprzednicy podczas upowszechniania rezultatów poprzednich projektów? Czy ktoś żałuje? Czy ktoś chce wracać? Hmm. To pytania, które należy zadać samym uczestnikom.

Poniżej kilka osób zdecydowało się opisać swoje staże. Zobaczmy, co to za firmy w których pracują, co robią, jak jest, czy są zadowoleni:

Razem z Jakubem Stochłą, Szymonem Palka i Dominikiem Wolańskim-Jadczyszyn swoje praktyki w Granadzie odbywam w firmie Aurora Foto. Firma ta zajmuje się fotografią i bardzo szeroko pojętą grafiką komputerową. Studio to jest usytuowane w centrum Granady na ulicy Camino de Ronda, nº 115, niedaleko od naszej rezydencji, więc dojście tam na piechotę zajmuje nam około 5 minut. Szefową jest Aurora, która otwiera i zamyka studio. Pracuje się tam na dwie zmiany: tzw. poranną i popołudniową. Kuba z Szymonem chodzą na ranną zmianę, a ja z Dominikiem na popołudniową. Do pracy używamy zarówno własnych laptopów jak i komputerów znajdujących się na miejscu. Zajmujemy się głównie retuszowaniem zdjęć osób, które przychodzą do studia na sesje fotograficzne. Robi się to w programie Adobe Photoshop. Aurora ma bardzo wielu klientów, codziennie jest tam bardzo duży ruch, co jest odzwierciedleniem jakości pracy, jaką się tam wykonuje. Oprócz niej pracuje tam Maria, jej córka, oraz dwie Angele. Wszystkie są dla nas bardzo miłe, rozmawiają z nami, próbują się porozumiewać czy to po hiszpańsku czy też po angielsku, przez co panuje tam bardzo dobra atmosfera i pracuje się zdecydowanie przyjemniej. Oprócz pracy staramy się też obserwować co one robią, bo w końcu znają się na swoim fachu i można się od nich bardzo wiele nauczyć. Ja osobiście jestem bardzo zadowolony z pracy tam. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jest lepiej niż się tego spodziewałem.

Bartosz Cichy

Pracuję w firmie Informática y Renovables JMA S.L. Dojście do pracy mam strasznie ułatwione, bo muszę iść tylko 15 minut na nogach. Nie jestem uzależniony od godzin jazdy jakiegoś autobusu, co daje mi dużo możliwości jeżeli chodzi o wyjście z apartamentu. Droga jest strasznie prosta, dzięki czemu zapamiętałem ją już po pierwszym przejściu. Serwis nie jest jakiś niesamowicie duży. Na wejściu możemy zobaczyć różne komponenty komputerowe, które można tam kupić. Dalej jest biurko, przy którym Jesús (szef) obsługuje klientów. Za tym biurkiem jest miejsce, gdzie wchodzić mogą tylko pracownicy, Raúl i Oscar. Jest to biznes rodzinny, lecz niestety nie wiem jak są spokrewnieni. Zajmują się prawie wszystkim. Od komputerów stacjonarnych i laptopów, przez smartfony do drukarek.
Przez te półtora tygodnia nauczyłem się testować dyski twarde za pomocą specjalistycznych programów, przywracać systemy operacyjne, wymieniać monitory w laptopach i smartfonach oraz napełniać kartridże tuszem. Dodatkowo złożyłem kilka komputerów stacjonarnych i jak na razie, są to moje główne zajęcia. Wszyscy w trójkę to naprawdę świetni fachowcy, i nie mogę się doczekać ile nauczę się jeszcze przez resztę pobytu w tej firmie.

Fabian Klop

Witam, nazywam się Marcin Wolniak i odbywam praktyki w firmie Studiosur Producciones, która znajduję się w Granadzie, na ulicy Rey Abu Said nº13 L4. Na szczęście firma ta nie jest usytuowana daleko od naszego miejsca pobytu, więc dojeżdżam tam busem w ok. 10 minut. Firma oficjalnie otwarta jest od 9:00 rano do 22:00 późnego wieczoru. W przypadku mojej pracy, zazwyczaj przyjeżdżam na 8:30 i przygotowujemy sprzęt do nagrywania w terenie, po czym wyjeżdżamy samochodem. Powroty bywają o różnych godzinach w zależności od tego w ile się wyrobimy lub do której godziny jest dane wydarzenie, które jest nagrywane/transmitowane przez firmę. Sam budynek firmy składa się z trzech pomieszczeń, małego pokoju w którym znajduje się szef przy komputerze, drugi pokój jest zaś o wiele większy i tam przebywają montażyści, pracują na dwóch komputerach w jednym momencie. Trzecie pomieszczenie jest typowym magazynem w którym znajduje się cały sprzęt. W Studiosur Producciones pracuje 7 osób licząc ze mną, wszyscy w firmie darzą siebie nawzajem pozytywna energią i entuzjazmem.
Jeśli chodzi o samą pracę to wygląda to w taki sposób, że szef wysyła plan dzień wcześniej, na którą przyjść i jak będzie wyglądała praca w danym dniu, w moim przypadku byłem już np. w Alhambrze w Granadzie, na południu Hiszpanii nagrywając camping “Don Cactus”, w kawiarni, rzeźni. Z pracownikami jestem w stanie się komunikować mimo języka jakim się posługują, niektórzy z nich potrafią nawet posługiwać się podstawą języka angielskiego, z czego jestem zadowolony jak i z całokształtu owych praktyk.

Marcin Wolniak

A jak się mieszka, co robią nasi po pracy?

Hola! W Hiszpanii zostaliśmy zameldowani w apartamentach w samym środku Grenady. Do katedry mamy jakieś 10 minut pieszo. Zostaliśmy podzieleni na pokoje dwu, trzy oraz cztero-osobowe z łóżkami piętrowymi wraz szafkami. Dziewczyny mieszkają w pokoju z łazienką. My mamy ogólnodostępne łazienki, kilka metrów od naszych pokojów. Całe piętro należy do nas. Sami dbamy o jego porządek, czystość, ale nie jest to problemem, kiedy działa sprawna organizacja. Mieszka z nami również opiekun, który kieruje całą logistyką. W apartamencie znajduje się przestronny salon z aneksem kuchennym. Kuchnia wyposażona jest we wszystko czego dusza zapragnie. Są nawet automaty do zimnych napojów, kawy i przekąsek. Wypas!
Od wtorku do piątku obiady oraz kolacje spożywamy w lokalnej restauracji, natomiast w poniedziałek dostarczany jest catering. Tutejsza kuchnia jesz oryginalna oraz pyszna. Pomimo wielkich chęci, czasem nie potrafimy zjeść wszystkiego, porcje są obfite. Obsługa w restauracji jest przemiła, pan pozwala nam na wybór dań, w szczególności deserów, z których większość wybiera lokalny budyń z herbatnikami zwany po hiszpańsku „Natillas” lub „Natillas de Leche”. Pycha!
Odbywamy tutaj również kursy języka hiszpańskiego prowadzone przez pracowników naszego partnera, które są bardzo ciekawe oraz dobrze prowadzone. Oprócz tego w wolnym czasie jeździmy na wycieczki mające na celu pokazanie nam piękno oraz kulturę Hiszpanii. Póki co byliśmy w Kordobie, jednak już w najbliższy weekend jedziemy do Malagi oraz na Gibraltar, a potem jeszcze zwiedzimy Rondę. Poza tym sporo atrakcji lokalnych, Alhambra, Park Nauk, Monasterio de San Jerónimo, Monasterio de la Cartuja, Katedra z grobowcami Ferdynanda i Izabeli Katolickich…
Moim zdaniem tego typu mobilności są fantastyczne, dzięki nim można połączyć naukę z przygodą. Jakbym mógł, to przyjechałbym tu jeszcze raz. Jest ekstra!

Bartosz Siemieniec

Pamiętajmy, że uczestników jest piętnastu. Gdyby każdy z nich napisał kilka zdań, powstałaby książka. I powstanie. Każdy nasz projekt kończy się wydaniem publikacji dokumentującej losy bohaterów. Jest ona też zwykle dostępna w postaci elektronicznej na stronie danego projektu.
Faktycznie możnaby stukać w klawiaturę w nieskończoność. Nie da się tego wszystkiego opisać, trzeba to po prostu przeżyć. To wspaniały czas, coś nowego, coś ponadczasowego. Faktycznie można dzięki mobilności połączyć przyjemne z pożytecznym, można przeżyć fajną przygodę. I może nie zawsze jest tak słodko. Nie zawsze świeci słońce. Na przykład od kilku dni w Grenadzie leje. Słońce? Jakie słońce?! Chyba więcej słońca macie aktualnie w Bytomiu. Czy komuś to jakoś bardzo przeszkadza? Raczej nie. A dlaczego? Bo do Hiszpanii wyjechali ludzie pełni optymizmu, wiedzący doskonale czego chcą. I takich właśnie kandydatów poszukuje ZSTIO do kolejnych projektów. Ludzi pełnych energii, nie bojących się wyzwań, potrafiących dać coś od siebie. Ludzi, którzy nie płaczą po kilku dniach rozłąki od rodziców, bo nie wiedzą jak uprasować koszulkę czy jakie ubrać skarpetki. Ludzi, którzy potrafią być elastyczni, z poczuciem humoru, którzy nie rzucają fochami z byle powodu. Wreszcie ludzi, których można traktować poważnie, którzy potrafią się odpowiednio zachować w każdej sytuacji, którzy zareklamują nasz kraj, szkołę czy program Erasmus+ z klasą.
Jeśli myślisz o wyjeździe na zagraniczny staż, a nie potrafisz odnaleźć w sobie powyższych cech, nie aplikuj! Nie trać czasu, nie oszukuj samego siebie, to projekt NIE dla Ciebie!

Jak zwykle na szkolnym facebook’u znajdziecie zdjęcia z tej zagranicznej mobilności.

Projekt „Zwiększ swoje szanse na zatrudnienie w swoim zawodzie po zakończeniu edukacji” realizowany jest dzięki wsparciu Komisji Europejskiej w ramach programu Erasmus+ – Kształcenie i szkolenia zawodowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *